MÓJ JEST TEN KAWAŁEK PODŁOGI!

2010-09-13 20:44:46

Mieszkam już u siebie prawie dwa miesiące.

Na początku było ciężko, ale na szczęście drzwi się nie zamykały, więc dałam jakoś radę zmierzyć się z tą paskudną samotnością do potęgi. Tak naprawdę dopiero po dwóch tygodniach, kiedy wracałam po imprezie z noclegiem w innym mieście, czułam, że wracam DO SIEBIE. I nie mogłam się już doczekać.
Dorosłość jest przereklamowana. Moje zobowiązania przekraczają moje dochody, co oznacza, że gdyby nie obiady jadane u rodziców co jakiś czas - pewnie niewiele bym jadła. Zostałam fanką produktów żywnościowych w "dobrej cenie" i dobrze mi z tym nawet. Ale i tak w połowie miesiąca wchodzę w debet. A przecież jestem nieźle zarabiającą osobą, sądząc po wskaźniku średniej krajowej. Single jednak mają zawsze pod górkę...
Cena samodzielności więc niska nie jest, ale wszystkie te koszty i tak są tego warte. Przyjaciele twierdzą, że moje mieszkanie jest jak czarna dziura, bo jak się tu wejdzie, po prostu nie chce się wychodzić - i bardzo mi to schlebia ;) Nauczyłam się kilku potraw, zawsze mam składniki na awaryjną sałatkę i wódkę w lodówce na wieczór na zasadzie "wpadajcie!".
I dojrzałam. Ale wewnętrznie jakoś bardziej się nie ogarnęłam i choć nie sposób tego racjonalnie wytłumaczyć - nadal są wieczory, gdy  gryzę ściany... Tyle, że to są moje własne ściany, pod kredyt do końca życia.

I w szoku jestem, że mi jeszcze nie skasowali bloga!!

skomentuj (2)
Strona główna