"nobody said it was easy, no one ever said it would be this hard" ...
2010-10-17 20:37:08
Jestem ostatnio jakoś przepracowana.. Nie wiem, nie śledzę, zarobiona jestem...
Po pracoholiczym tygodniu (praca w pracy, praca do domu, sen i ten sam cyrk od nowa) zaliczyłam samochodową wtopę we wsi Zelgno, bo chciałam przepisowo pogadać przez telefon, czyli się zatrzymałam. Grające radio rozładowało mi akumulator i oto musiałam szukać autochtonów, co by mi auto popchnęli. Jest jednak siła w narodzie!
Skutek jednak jest taki, że ostatnio częściej widuję mojego mechanika, niż fryzjera i ginekologa, czyli nie za bardzo. Czyli debet. Debet tym większy, że w ramach pracy nad sobą robię porządki w uzębieniu. W klinice "leczymy bez bólu" (bez bólu dla zębów, z bólem dla portfela), bo po ostatnich moich przejściach z naprawianiem na żywca dwójek na kasę chorych mam traumę i bez zastrzyku i plomb z najwyższej półki nie dam się dotknąć.
Z tego wszystkiego rano wstaję, jakbym w ogóle nie spała, bo całymi nocami latam po jakichś lasach podmokłych, coś/ktoś mnie goni, a ja wpadam w topniejący śnieg i nie jest fajnie. Dla odmiany koszmar przybiera formę walących się ścian w moim mieszkaniu. Dlatego miłym zaskoczeniem były dwie ostatnie noce, kiedy to w moich snach zjawił się sam Hans Andersen (dla niewtajemniczonych - zawodnik Unibaxu Toruń w sezonie 2010). Zjawił się i mnie romantycznie całował! Mało tego, w następną noc przyszedł znów (co jest nowością, bo nigdy dotąd nie śniły mi się żadne dalsze ciągi) i biorąc mnie za rękę szeptał mi do ucha, że tylko ze mną chce być, bo takiej kobiety całe życie szukał...
I jak tu rano wstać i wracać do kieratu?!
skomentuj (5)